Zdarzyło się dzisiaj coś, w sumie nic wielkiego, ale z wisieneczkami na tortach tak bywa. Nie są duże. G. choruje do kilku dni. Gorączka nie do zbicia. Zdecydowałam się zadzwonić na pomoc nocną i świąteczną. Odebrał zaspany pan. Ja tam oczywiście  nie wiem, być może walczył przez całą noc jak lew, ale teraz był zaspany. …

Czytaj dalej

Na dnie szuflady pod biurkiem G. znalazłam pudło z kredkami pastelowymi – jakieś wykopaliska ze studiów.  Wypróbowałam i są świetne w połączeniu z kalką techniczną i z tuszem. Od dziś na blogu będzie barwniej.

bol kregosłupa

– Au!… – pomasowałam sobie okolice kości krzyżowej

– .. mój kręgosłup – dokończyło za mnie moje dziecko

„Oho – pomyślałam – to znaczy, że stęknęłam już parę razy. Słabo.”

– Boli Cię szkielet? – zapytała latorośl

– Szkielet sam z siebie nie boli. Coś musi mu dołożyć.  Na przykład  życie.

Młody zamrugał oczkami.

– Rozumiesz – zaczęłam się wymądrzać – kręgosłup dźwiga wszystko. Nie tylko kości, mięśnie i mózg, ale i to, co człowieka spotyka. Różne wesołe i smutne rzeczy, jedne i drugie lekkie nie są, dlatego mu czasem ciężko i boli.

– Aha. Mogę pograć w Minecrafta?

I to by było na tyle, jeśli chodzi o pogadanki międzypokoleniowe, ale nie o materiał do przemyśleń. Wykluła się z niego potrzeba.

Lubiłam swoje rysunki, blog powstał  z myślą, że może polubi je ktoś jeszcze (i nie pomyliłam się. cześć, emily! 🙂 ), ale chciałabym też w końcu porozmawiać. Może uda mi się znaleźć odpowiedzi na pytania, które zadaję, a rozmówcy – nie tylko ci z krwi i kręgosłupa, wirtualni również –  albo nie mogą/potrafią na nie odpowiedzieć albo udają, że ich nie słyszą. Jakby nie było tematu.

Jeśli będziecie chcieli ze mną pogadać, ostrzegam, że nie zaproszę Was na żadną kawę z pianką ani na ciasteczka. Wolę piwo.

Nie będę Wam tez wciskać DIY, roztkliwień nad ciuchami dziecka i fotek kotka. Mojemu kotu zresztą daleko do rozczuleń, jesteśmy w ciągłym stanie wojny o dominację. Szacunek.

Rozumiecie – nie lubię słodyczy.

charlie hebdo

Do 7 stycznia 2015r.  nie wiedziałam, że istnieje ” Charlie Hebdo”. Myślę, że niewielu ludzi (poza Francuzami) wiedziało. Nie rozumiem radości, jaką daje terror tym, którzy go stosują i nie widzę usprawiedliwienia dla takich działań. Dzisiejszy rysunek powstał z myślą nie tylko o zamachu na redakcję ChH. A wojna w Syrii? A Nigeria? Ludzie mówią dziś „Je suis Charlie”. Wykreśliłabym jedno „i” – Jesus Charlie! 😦