Przedświąteczna harówka? Nie, dziękuję.

przedswiateczne sprzatanie

Znacie określenie wścieklizna jajników? Ja też je znam i też bardzo nie lubię, ale w jednym przypadku pasuje mi jak ulał. Przed świętami większość znanych mi kobiet rzuca się w wir sprzątania – piorą, myją, szorują, froterują, ścierają kurze, czyszczą, układają, jak również gderają i rzucają ścierami, gdy mają już dosyć.

Oczywiście nie ma w tym nic złego i w ogóle nie byłoby tematu, gdyby nie ich reakcje na wiadomość, że inna kobieta przed świętami nie sprząta. Rozmowa ze znajomymi wygląda mniej więcej tak. :
– Cześć, będziesz miała chwilę w środę?
– Co ty?! Muszę jeszcze umyć okna w sypialni, wypastować podłogi, umyć łazienkę itp., a jest już mało czasu. A ty co? Masz wszystko zrobione?
– Co mam mieć zrobione?
– No wiesz, sprzątanie, gotowanie i takie tam. Jak nie masz, to kiedy chcesz zdążyć?
– W ogóle nie chcę. Nie sprzątam ekstra przed świętami.
Większość robi buźkę w ciup, jakby chciały cmoknąć z dezaprobatą, raczej nie wiedzą, co odpowiedzieć. Wyraźnie burzy im to jakiś porządek.
– Oooooo – moja babka nie jest już  tak powściągliwa  – Nie umyłaś okien na święta!
I mówi to z takim oburzeniem, jakbym co najmniej  poderżnęła gardło pięciolatkowi.
– Umyj chociaż te od ulicy – łka moja matka. Mieszkamy w tym samym budynku i boi się, że obgadają ją sąsiadki – Nie widzisz, ile tu pająków!

Nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby zdarzyło się raz czy dwa. Ale dzieje się na tyle często, że stało się po prostu irytujące. Zaczęłam w końcu pytać, dlaczego kobiety tak gruntownie sprzątają akurat przed świętami. Oto najczęstsze odpowiedzi:

1. „Przed świętami się sprząta” – jakby to było to samo, co się oddycha i nie mamy na to wpływu

2. „Wszyscy tak robią” – bez komentarza

3. „Robię to dla rodziny” – tak? Z mojego wieloletniego doświadczenia jasno wynika, że przeciętny facet dostrzega brudne okno wtedy, gdy musi wytrzeć kółko, by spojrzeć na zewnątrz. ( z jednym wyjątkiem – szyba samochodu). Natomiast kurz na półkach budzi zainteresowanie mniej więcej w tym czasie, gdy można w nim już sadzić pomidory. Jeśli zapytamy dziecko, dlaczego lubi święta, też nie odpowie, że ze względu na specyficzny odcień bieli świeżo upranych firanek. Poza tym sądzę, że woli wypoczętą matkę, która chętnie się z nim pobawi niż wyprute z energii zwłoki.

4. „Lubię, gdy w święta tak ładnie pachnie w domu”  – no i w porządku. Sprząta dla siebie.

5. „A co? Mam siedzieć w brudzie?” – jeśli ktoś lubi, czemu nie, a jeśli nie lubi, to i tak w tym mieszkaniu systematycznie sprząta.

6.  „Wiesz, moja matka przyjeżdża” – taa…

7. ” Bo taka jest tradycja” – oznajmiła mi starsza pani ( ale nie moja babka) robiąc przy tym surową minę. To ten typ, który dopilnowałby, aby na ulicach roiło się od kalek, gdyby w naszej kulturze wycinano łechtaczki.

Im dłużej przyglądam się przedświątecznemu sprzątaniu, tym bardziej jestem pewna, że zasuwamy do utraty tchu (lub zasuwałyśmy;) tylko ze względu na inne kobiety. Tym razem mężczyźni nie mają z tym nic wspólnego.  Zasuwamy, bo wprasowały nam to pod czaszki nasze matki i babki, które też nie myślały, dlaczego właściwie tak robią. Zanim same wciśniecie sobie ścierki do ręki, może warto uświadomić sobie, czy w ogóle tego chcecie.

I nie zrozumcie mnie źle – wszystko jest w porządku, dopóki sprzątacie świadomie i dobrowolnie. Dopóki nie obwiniacie za swoje zmęczenie najbliższych i dopóki nie próbujecie zadziobać tych kobiet, które potrzeby sprzątania przed świętami nie mają.

Reklamy
4 comments
  1. Też mnie ten temat zawsze zastanawia. Jasne, miło jest, kiedy w domu jest jakoś ładniej na święta, ale nie kosztem zmęczenia do traty tchu i relacji z rodziną (ile nerwów przy sprzątaniu się zdarza, każdy wie). Zdecydowanie wolę posiedzieć przy brudnych oknach lub niewytartych wszystkich kurzach niż przespać święta ze zmęczenia lub cieszyć się, że już się skończyły…

  2. Właśnie. Mnie szarpnęło jakiś czas temu, kiedy padłam po umyciu ostatniej podłogi ok. 1 w nocy (wiadomo, wszyscy śpią, nikt nie będzie chodził, można myć;) Rozejrzałam się po mieszkaniu. No owszem, ładnie i co z tego? Dzieciak rano włączył sobie bajkę i raczej nie robiło mu różnicy, czy podłoga się świeci czy nie. Druga połówka? Wiadomo;) I dotarło do mnie, że rzuciłam się na te porządki z automatu, bo tak się robi przed świętami. Od tamtej pory dałam sobie spokój.

  3. A to ja się nie przejmuję porządkami przedświątecznymi 🙂 Wyznaję raczej zasadę sprzątania gdy jest brudno, a nie z konkretnej okazji. Natomiast zabójcze jest już to całe gotowanie, od którego niestety uciec nie jest już wcale tak łatwo, zwłaszcza jeśli przyjeżdża głodna i spragniona mazurków rodzina. Ewentualnie zostaje catering, ale na to trzeba mieć kasę 😉

    • No tak, z gotowaniem nie ma zmiłuj. Na szczęście obydwoje nie lubimy gotować:), jedno rozumie drugie bardzo dobrze i dzielimy się koniecznością. Ja zupy, sałatki i ewentualnie ciasto, G. bigosy i tradycyjne mięsa. Nie jest to nasza ulubiona dieta, ale jeśli rodzina tego oczekuje, to czemu nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: