Polak Polakowi gnojkiem

Zdarzyło się dzisiaj coś, w sumie nic wielkiego, ale z wisieneczkami na tortach tak bywa. Nie są duże.

G. choruje do kilku dni. Gorączka nie do zbicia. Zdecydowałam się zadzwonić na pomoc nocną i świąteczną. Odebrał zaspany pan. Ja tam oczywiście  nie wiem, być może walczył przez całą noc jak lew, ale teraz był zaspany. Mówię, o co chodzi. Pan odpowiada, że chory musi do niego przyjść. Jasne, mam podnieść 100 kg faceta z gorączką 39,7  i wlec go przez 30 km.

– Ok – mówię, bo nie chciało mi się tłumaczyć, że to kiepski pomysł, choćby  ze względów humanitarnych – ale zanim przyjdę, co mogę dla niego zrobić?

– Pani da naproksen.

I już. To była ta nocna pomoc. Poczekałam do ósmej, aż otworzą aptekę. Aptekarka doradziła, by jednak jechać na pogotowie, bo w razie jak się pogorszy, to oni i tak nie przyjadą. Opowiedziała o przypadku sprzed kilku tygodni, kiedy to do młodego, ostro gorączkującego chłopaka wzywano pogotowie trzy razy i dopiero na kurwa mać rodzina doczekała się łaski. Facet miał zapalenie opon mózgowych, fuks, że jednak żyje.

Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę teraz utyskiwać na służbę zdrowia. Chodzi raczej o kontekst społeczny. Wiecie przecież, co by było, gdyby ten chłopak umarł. Lekarze mówiliby, że oni są świetni, tylko system jest do dupy. Ludzie, którzy stworzyli system, mówiliby, że system jest świetny, tylko czynnik ludzki zawiódł. Prokurator wszcząłby postępowanie i już trzecie pokolenie doczekałoby się wyroku.

Tego samego dnia w gazecie przeczytałam list  do redakcji od nauczycielki, która twierdzi, że jest świetna, kocha dzieci, praca jest jej pasją, tylko rodzice są do dupy, a na drugiej stronie list rodzica, który twierdzi, że bardzo kocha swoje dzieci, chce dla nich jak najlepiej, tylko nauczyciele są do dupy. Hm..

Inny przykład – w przedszkolu mojego syna sezon zimowy to pomór. Dzieci padają seryjnie i przyczyną takiego stanu rzeczy nie są tylko wyjątkowo wredne wirusy. Rodzice przyprowadzają chore dzieciaki. Jedno z nich ostatnio przyznało, że mama zakazała mówić pani, że źle się czuje. W pierwszej chwili pomyślałam, że mama musi być zwyrodnialcem, ale jest przecież jeszcze jedna możliwość. Ktoś bał się wziąć zwolnienie z pracy z powodu choroby dziecka.

Zauważcie, jak sporo elementów codzienności, które traktujemy już jako normalność, są kompletnie nienormalne. Jasne, można zwalać winę na bezduszny rynek, system, jakieś abstrakcyjne mechanizmy, które podobno odbierają ludziom wybór. Moim zdaniem, gówniana rzeczywistość, w której tkwimy, to nasze wspólne dzieło. Twór jednostek żyjących obok siebie mających niezwykle rozbuchaną potrzebę dostawania i nikłą dawania. Ja, mnie, należy się, chcę, powinienem dostać, ile mam czekać, za co pani/panu płacę – znacie to? Gdy sobie skojarzę, że lata temu skutecznie zadziałał związek – uwaga – Solidarność, nie mogę powstrzymać się od uśmiechu. Kto by wtedy pomyślał, że to początki jej pogrzebu?

Nie podoba mi się naród, jakim się staliśmy. Ostatnio sporo mówi się o wojnie. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym walczyć o życie człowieka. Ale czy chciałabym walczyć o Polaków? Nie. Nie o takich.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: